Nowa Jakość Obecności

Coś bardzo ważnego wydarzyło się w ciągu ostatnich miesięcy. 

Słyszę, czytam, obserwuję, że przemiany dotyczą wielu z nas.

Ja sama doświadczam nowych jakości mojej Obecności. Czuję, że coś mocno się zmieniło w mojej energii, myślach, sposobie bycia, podejściu do życia i do samej siebie.

Coraz mocniej czuję, że moja dotychczasowa droga zawodowa przestała być prawdziwie karmiąca i głęboko satysfakcjonująca jak była do tej pory.
Być może idzie czas na nowe formy przejawiania się w świecie.
Nie mam jeszcze pełnej jasności, jak to będzie wyglądać. Ale czuję tu ruch energii. Czuję, że coś nowego już się szykuje.

Czy Wy też czujecie ten powiew świeżości? 🕊️

Ciągnie mnie do świata. Do działań o globalnym zasięgu. Do współkreacji opartej na zrozumieniu poza słowami, otwartości i prawdzie, wrażliwości i obecności, życzliwej i jasnej komunikacji. Chcę tworzyć coś, co służy wspólnemu dobru. Zostawić po sobie dobre ślady. 

Ta ciągota do świata jest dla mnie wciąż czymś nowym i zaskakującym.

Bo byłam zalęknioną dziewczyną. Mocno schowaną w sobie introwertyczką. Nie wierzyłam w siebie. Pochodzę z małej miejscowości, z rodziny, w której nie mówiło się o marzeniach. Za to brak był wszechobecny.
Brak pieniędzy. Brak możliwości. Brak miłości. Brak poczucia, że „ja też mogę”.
Częściej słyszałam: „nie dla psa kiełbasa”, niż: „możesz być, kim zechcesz”.
W zasadzie tego drugiego nie usłyszałam nigdy. 😏

Wprogramowana tożsamość nie jest łatwa do zmiany. Czasem masz poczucie, jakbyś zdradzała siebie i swoich najbliższych. Uruchamia się lęk przed odrzuceniem, utratą przynależności… i wiele innych mechanizmów.

Wychodzę z tego od wielu lat, budując w swojej głowie nową świadomość.
Zmieniłam swoje życie od momentu, kiedy pozwoliłam sobie marzyć.
A to – wbrew pozorom – nie było łatwe.
Kiedy masz wgrany program ofiary, który odbiera godność, poczucie wartości i kotwiczy Cię w nieustannym braku, pewne warianty rzeczywistości po prostu nie istnieją. Nie tylko na poziomie materialnym, ale nawet mentalnym.
Nie widzisz ich, bo nie wierzysz, że wolno Ci sięgnąć po więcej.

Kiedy życie zaprosiło mnie do przeprowadzki na drugi koniec świata, wydarzył się prawdziwy game changer.
Uruchomiły się wszystkie możliwe programy: lęku, braku, autodestrukcji…
Nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę się dzieje.
A paradoksalnie właśnie to wzmacniało moje zaufanie do życia i wiarę w siebie.
Moja dusza była nieprzejednana.
Nie dała się odwieść od tego szalonego pomysłu.
I dzięki Bogu. 😅

Na Bali obierałam się z kolejnych warstw przekonań jak cebula na wiosnę.
Docierałam do Źródła.
Do Siebie.
Rozpoznawałam Prawdę o swojej duchowej naturze.

A teraz czuję, że nadszedł czas, aby tę wiedzę o sobie uziemić.
Zakotwiczyć ją tutaj. Na Ziemi. W ciele.
Jako nową tożsamość. I chyba właśnie to się wydarza…
Trudno mi to opisać słowami. To zupełnie nowe doświadczenie. Jakby słowa stały się już trochę za małe.

Czuję się coraz bardziej Ziemianką. Cząstką jednego żywego, oddychającego organizmu. Cząstką Matki Ziemi. Coraz bardziej chce mi się tworzyć wspólnie. Z ludźmi, którzy czują podobnie.

Marzę o świecie, w którym żyje się spokojnie i szczęśliwie. O podróżowaniu bez sztucznych granic. O ludziach świadomych swojej mocy. Świadomych tego, że są Światłością, poprzez którą życie doświadcza samo siebie.
Jeśli miałabym powiedzieć, jaka jest moja misja…
To właśnie taka.

Coraz mocniej osadza się we mnie wizja Nowego Świata.
Świata współtworzonego świadomie.
Z poziomu Serca.

I właśnie dlatego pragnę zabierać Was ze sobą w różne zakątki tej pięknej planety.
Pokazywać, że inna jakość życia naprawdę jest możliwa. Że dzięki samopoznaniu można wyjść z więzienia własnego, zaprogramowanego umysłu. Ja nadal to robię. Każdego dnia. I widzę, jak bardzo zmienia to moje życie.

Kcham zapraszać Was do miejsca, które miało ogromny udział w mojej transformacji.

Do Bali. Do Mamy Bali.

Będą też inne miejsca – mam taką nadzieję 🙏

Jednak Bali zajmuje w moim sercu miejsce szczególne. Jest moim drugim domem. I właśnie takie Bali chcę Wam pokazać.
Nie tylko jako piękną wyspę.
Ale jako przestrzeń spotkania z samym sobą.

I właśnie z tego miejsca narodził się również CICHY POKÓJ. Przestrzeń, w której nie trzeba niczego osiągać ani udowadniać. Można po prostu zwolnić. Usłyszeć własne serce. Przypomnieć sobie, kim jest się pod wszystkimi historiami, rolami i przekonaniami.

Czy Ty też czujesz ten powiew nowego?
Czujesz, że coś się w Tobie kończy…i jednocześnie rodzi się coś zupełnie nowego?

Przytulam serdecznie
Marta

𝐂𝐈𝐂𝐇𝐘 𝐏𝐎𝐊𝐎́𝐉 – 𝐁𝐀𝐋𝐈 𝟐𝟒.𝟏𝟎-𝟔.𝟏𝟏.𝟐𝟔 / Retreat dla gotowych podążać Drogą Serca. 
Po więcej informacji napisz do mnie. 

Przewijanie do góry