Z czym nie chcę wchodzić w nowy rok – nawet jeśli było mi naprawdę bliskie?
Przeczytałam gdzieś kilka dni temu takie pytanie i choć odpowiedź przyszła od razu, to zatrzymałam się przy nim na dłużej.
A właściwie to przy odpowiedzi…
Zaczęłam przyglądać się temu, co było mi w ’25 roku naprawdę bliskie. I czy tylko w tym roku…A może od zawsze? I co z tego już chcę zostawić.
Rok 2025 był najtrudniejszym rokiem, jaki pamiętam. Wielokrotnie powalał mnie na kolana.
Już na samym początku dostałam cios prosto w serce – głębszy niż sądziłam. To była lekcja szacunku i troski o siebie. Lekcja, która doprowadziła mnie w końcu do radykalnej granicy. Do odcięcia pasożytniczej energii. Do jasnego DOŚĆ.
To doświadczenie „zmusiło” mnie do konfrontacji z ogromnym lękiem przed systemem, który realnie ograniczył moją ziemską wolność. Dzięki temu zintegrowałam dużą część cienia i uwolniłam lęk przed instytucjami państwowymi. I zobaczyłam coś jeszcze – że w systemie są również ludzie–anioły. Ich pomoc była bezcenna. I wiem, że zawsze mogę ich tam znaleźć. 🙏
Najbliższy był mi w poprzednim roku brak poczucia bezpieczeństwa. Krążył we krwi, mrożąc ją w żyłach. Czułam go w układzie nerwowym. W każdej komórce ciała. Czy można być z czymś bliżej?
Brak poczucia bezpieczeństwa splata się bezpośrednio ze wzorcem ofiary. Choć wydawało mi się, że dawno go „rozbroiłam”. W sercu pojednałam się już ze sprawcą, ofiarą i ratownikiem – rodowo, wcieleniowo, głęboko. Ale ciało…
Ciało wciąż nosiło pamięć zagrożenia. A ciało to podświadomość. Ono nie kłamie.
W ciele zawsze znajdziemy prawdę o sobie – precyzyjnie.
Z tego poziomu weszłam w rolę kozła ofiarnego. Wykreowałam doświadczenia konfrontacji z osobami narcystycznymi, neurotycznymi, manipulującymi. Takimi, które żerowały na moich zasobach życiowych. Karmiły się moją naiwnością, niepewnością i lękiem.
Czy to ich wina?
Czy moja?
Nie ma tu winnych. Gramy sobie role w tym teatrze ziemskim. Dopóki nie odrobimy swojej lekcji, tkwimy w ignorancji.
Ja potrzebowałam aż czterech takich doświadczeń, zanim kurtyna naprawdę opadła. Odtwarzając wzorzec niższości i trzymając się iluzji na swój temat, straciłam w zeszłym roku dużą sumę pieniędzy.
Czy to kara?
Nie. To wibracja.
Uniwersalne prawo Wszechświata: doświadczasz tego, czym wibrujesz.
Widocznie musiałam doświadczyć straty aż cztery razy, by naprawdę się obudzić. By w radykalnej szczerości zapytać PO CO? I z jakiego miejsca we mnie to doświadczenie powstało ?
Taką ścieżkę powrotu do Siebie wybrała moja dusza. Do swojej unikalności, Esencji i Światła. Radykalnej Prawdy. Stawania za sobą.
Brak poczucia bezpieczeństwa to najgłębiej zakorzeniony cień, jaki za mną podążał. I czuję, że tej „bliskiej relacji” już wystarczy. Czas puścić starą tożsamość, która tworzy wyboje, nieharmoniczne sytuacje i wciąż kręci się w kółko.
UJRZAŁAM te wszystkie wzorce w sobie.
UZNAŁAM że mnie chroniły i trzymały w strefie komfortu.
UWOLNIŁAM się do Nowego Życia.
Te trudne lekcje przyniosły dojrzałość, mądrość, odpowiedzialność i sprawczość. Zrzuciłam skórę starej tożsamości – w końcu zakończyliśmy Rok Węża. Wchodzę w Nowy Rok z ciekawością i pytaniem Kim się staję, gdy żyję w zgodzie z moją Esencją?
Czuję, że będzie to piękna eksploracja. Nie tylko mentalna, lecz doświadczalna. Uważam, że zmiana zaczyna się od zmiany miejsca, z którego patrzymy na swoje życie i siebie. Nauką napewno będzie, jak się „skalibrować” energetycznie i osadzić mentalnie, emocjonalnie i fizycznie w tej nowej świadomości. Nowej tożsamości.
I tutaj zamieszkać.
Przynamniej na jakiś czas 😉
Owocnej eksploracji nowej tożsamości życzę rownież Tobie.
Z miłością. Marta


