Czy warto zaglądać do swojego cienia?

Jakiś czas temu miałam taki case.
Chciałam być bardziej sprawcza w życiu, bo wciąż czułam, że mam z tym problem.
Nie wiedziałam jednak, dlaczego nie mogę do „więcej”.

Okazało się, że w mojej podświadomości sprawczość była zlepiona ze sprawcą, którego w sobie nie chciałam.
Nieświadomie utożsamiałam energię działania z energią morderczą, którą widziałam w moim tacie. A skoro jestem w połowie z niego, to 50% tej energii jest również we mnie.

Musiałam się na to zgodzić. Zaakceptować. Uznawać.

Dopóki oceniałam tę energię jako straszną, demoniczną, dopóty nie mogłam wejść w swoją pełną sprawczość. Dopiero kiedy przyjęłam ją do siebie, mogłam naprawdę ruszyć do przodu.

To ta mordercza siła, której spojrzenie przeszywa lodowatym chłodem.
To ta energia, która potrafi ciąć jak brzytwa.
Ona jest we mnie.
Jest częścią mojej psychiki.
Jest moim pierwotnym bólem dziecka wewnętrznego.

Dziś – zamiast niszczyć – ta siła mnie wspiera.
Pomaga mi stawiać granice.
Sięgać po więcej.
Działać w świecie.
Mówić „Nie”, gdy czuję „Nie”.
I wytrzymać czyjeś niezadowolenie, złość czy ocenę.

Czy warto więc zaglądać w nasze cienie? Schodzić do piwnicy?

Myślę, że na pewnym etapie to konieczne.
Bo pełnia to pełnia. Światło i cień. Każdy krok ku zrozumieniu siebie to krok ku wolności. Naszym zadaniem jest poszerzać świadomość, aby nie pozostać w objęciach nieświadomości. A kiedyś przychodzi moment, że widzimy – cień to też światło, tylko o innym pryzmacie.

Nie zachęcam jednak, by grzebać się w ciemności.
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, jak wiele mówię o świetle, o Bogu, o naszej esencji.
Bo właśnie na tym wybieram się skupiać.
Na Prawdzie.
Na tym, co chcę wzmacniać i czego pragnę doświadczać w swoim życiu.

Ale gdy coś nie płynie, gdy się potykam, gdy coś powraca i trudno mi przez to przejść – wtedy zatrzymuję się. Siadam w ciszy. Zaglądam w głąb siebie, w ciało.

Jestem.
Świadoma.
Zapraszam, by to, co ukryte, pokazało się.
Uznaję. Akceptuję. Obejmuję. Ukochuję.

Bo to wszystko to Ja.
Nie ma nic poza mną.

Z Miłością
✨🫶
Marta

Przewijanie do góry